WYKORZYSTANIE EMOCJONALNE WSTYDU

Bez podpisu utrzyma to w tajemnicy, bo co za chwała, że się było wzywanym na ulicę Narutowicza (Lublin) czy do Pałacu Mostowskich w Warszawie. Ale wiedzieli dobrze, że taki niby niewinny, przemyślany z ich strony podpis będzie trzymał obywatela w ryzach. Bo jeżeli powiedzą komuś z tej samej instytucji, że X jest po ich stronie, że to tzw. nasz człowiek, to ten człowiek będzie się po prostu wstydził etykietki kolaboranta. Aby temu zapobiec, będzie się starał przymilać władzy i nolens volens współpracować z nią, aby zachowała jego dobre imię i nie rozszerzała niechcianych informacji. Będzie się także bać ostracyzmu ze strony innych, do których dotrze opinia, że jest niepewny i może coś pokazać władzy. W tym przy­padku wstyd jak na ironię miałby podtrzymywać godne obywatela PRL zachowanie zgodne z obyczajami i życzeniami Urzędu Bez­pieczeństwa Przebiegłe to wykorzystanie emocji wstydu dla kontroli obywatela. Dodać trzeba tylko, że bardzo nie lubili, gdy delikwent ujawniał, iż rozumie ten mechanizm.

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*